wyszukiwanie w Archiwum
Fot. Krzysztof Gierałtowski





 
 
Artykuły

Prawda i wolność w myśli ks. Józefa Tischnera


Jak wygląda relacja dobra i wolności według ks. Tischnera? Aby ją uchwycić, musimy przyjrzeć się jej przede wszystkim w perspektywie metafizycznej i religijnej. To bowiem jak człowiek pojmuje Boga, jak rozumie swoją relację z Bogiem, rzutuje bezpośrednio na wszystkie inne relacje, relacje z innymi ludźmi, relacje społeczne i polityczne. Nie bez powodu sam Tischner często przywoływał słowa Hegla: „Naród, który posiada złe pojęcie o Bogu, ma też złe państwo, zły rząd i złe prawo.”

Choć Absolut, Bóg, może mieć wiele imion, możemy np. mówić, że jest nieskończony, wszechobecny i wszechmocny, to dla człowieka – podkreśla Tischner – jawi się On przede wszystkim jako czyste Dobro, jako czysta bezinteresowna Miłość. Nie jako sacrum – budząca fascynację i przerażenie moc, lecz sanctum – absolutne Dobro, które nie przymusza, lecz wyzwala.

„Wolność to sposób istnienia dobra”, brzmi znana formuła Tischnera. Dotyczy ona zarówno Boga, jak i człowieka. Dobro może istnieć tylko w wolności i tylko dzięki wolności. Ale i wolność możliwa jest tylko tam, gdzie otwiera się perspektywa dobra. „Wolność – pisze Tischner – jest najpierw i przede wszystkim sposobem istnienia dobra. Żaden byt jako byt nie jest wolny, lecz musi być poddany koniecznościom, które są w nim i poza nim. (...) Człowiek pojęty wyłącznie jako byt jest jednym z ogniw łańcucha przyczynowości. Jedynie dobro jest wolne. Jest transcendentne w stosunku do bytu. Człowiek może być wolny i transcendentny, o ile może mieć udział w tym, co dobre. Ale mieć udział w tym, co dobre, znaczy wybrać to, co dobre.”[5]

 Odsłania się tutaj przed nami szczególna logika działania dobra, która jest zarazem logiką wolności, logiką wzajemnych relacji wolnych osób. Jak wiadomo, jedno z podstawowych pytań, które od wieków nurtowały filozofów i teologów brzmi: czy jesteśmy wolni wobec Boga, czy wolność człowieka może ostać się wobec nieskończonego majestatu Boskiej mocy i wolności? Oto odpowiedź Tischnera, jaka wyłania się z wnętrza jego filozofii Dobra: „Pojęcie tego, co absolutne, źle się dziś kojarzy. Wydaje się, że to, co absolutne, nie cierpi sprzeciwu, że tym samym odbiera człowiekowi wszelką wolność. Widzimy tu zazwyczaj obraz „absolutnego władcy”, kierującego losem poddanych ku prawdzie, która jest tylko jego prawdą. (...) Ale takie rozumienie pojęcia tego, co absolutne, nie ma nic wspólnego z etyką (...). Rzecz w tym, że to, co absolutne nie znosi wolności, lecz ją zakłada. Tym, co absolutne jest Dobro. Człowiek otwierający się na Dobro, otwiera się na to, co absolutne. Ale na Dobro nie można otworzyć się inaczej jak tylko przez wolność, która także jest dobrem. Nikt nie może być dobry z przymusu. Być dobrym znaczy bowiem: „przyswoić sobie” dobro, wybrać je dla siebie i jednocześnie w jakimś sensie powierzyć mu siebie. Spotkanie z Dobrem budzi wolność z uśpienia. Obudzona z uśpienia wolność odkrywa, że Dobro jest absolutne: rozwiązuje więzy wczorajszej niewoli i otwiera horyzont „służby, która jest królowaniem”.[6] Nasza wolność jest ściśle związana z dobrem, wobec którego stoi, i które wybierając, sobie przyswaja. Można powiedzieć, że istnieje tu wręcz ścisła proporcja: im większe dobro, im większa wartość, tym większa nasza wolność. I dlatego – co może brzmieć paradoksalnie – absolutnie wolni jesteśmy tylko wobec absolutnego Dobra, wobec Boga. Jest w naszej mocy to, by Bogu powiedzieć „nie”!

Oczywiście, nie wszyscy myśliciele religijni gotowi są uznać taką tezę. Przedmiot sporu jest tutaj fundamentalny: chodzi o to, czy Boga pojmujemy jako Boga władzy nad światem i sprawczej mocy, czy też jako Boga Dobra i Miłości? Przedstawicielem tego pierwszego sposobu myślenia o Bogu, jest – zdaniem Tischnera – św. Tomasz. Tischner ze swej agatologicznej perspektywy dorzuca pod koniec lat 90- tych nowy argument do toczonej ćwierć wieku wcześniej polemiki z tomistami. W ujęciu Akwinaty człowiek jest wolny dopóty, dopóki jego wola zajmuje się dobrami skończonymi, natomiast w obliczu nieskończonego Dobra nie ma już mowy o wolności, pozostaje tylko uznanie i podporządkowanie się rozumnej konieczności. Posłuchajmy repliki Tischnera: „Święty Tomasz twierdzi, że człowiek nigdy „na tym świecie” nie staje wobec Najwyższego Dobra jako swego celu, lecz zawsze ma przed sobą dobra skończone. Dzięki temu właśnie jest wolny. Może wybierać między rozmaitymi środkami do celu. Gdyby stanął w obliczu celu, jakim jest Najwyższe Dobro, nie miałby wyboru. Inaczej – jak dowodzi Hannah Arendt w słynnym studium o woli – rozumiał tę sprawę Św. Augustyn. Jego koncepcja wolności była taka, że człowiek może wybierać nie tylko między środkami do celu, ale może również ustanawiać cele swych dążeń. Aniołowie w niebie mieli przed oczyma absolutne Dobro, a jednak wybrali zło. Więcej jest prawdy o naturze ludzkiej wolności w obrazie upadłego anioła niż w obrazie zwierzęcia, które węsząc przebiera między lepszym i gorszym kawałkiem pokarmu. Pisałem kilkakrotnie, że „im większe dobro, tym większa wolność”. Jedynie stając wobec wartości najniższych – chleba, napoju, snu – człowiek „traci wolność” i musi jeść, pić, spać. Gdy staje wobec wartości wyższych, coraz mniej „musi”, a coraz bardziej „może”. Jeżeli chcesz, to możesz. Stając wobec Boga, człowiek „niczego nie musi”, lecz „wszystko może”.[7]

Dobro, które jest dobrem najwyższym, najwyższą wartością, wpływa na nas tak, że w najwyższym stopniu szanuje naszą wolność. Ale zasada: „im wyższa wartość, tym większa wolność”, działa także w drugą stronę. Oznacza również, że kiedy obcujemy z wartościami niższymi, a przecież tak zazwyczaj dzieje się w naszym codziennym życiu, towarzyszy nam wobec nich mniejsze lub większe poczucie zniewolenia. Dlatego człowiek nie jest po prostu wolny, ale wezwany do wolności, jego wolność jest raczej procesem czy też możliwością wyzwalania. „W ludzkim doświadczeniu – stwierdza Tischner – nie ma wolności czystej, jest tylko wyzwalanie (spod przemocy zewnętrznej lub wewnętrznej). W wielkiej metaforyce wolności kojarzy się wolność ze skrzydłami. Jesteś wolny, kiedy masz skrzydła. A zatem jesteś wolny, kiedy nie idzie o to, czy w prawo, czy w lewo, tylko o to, by w górę.”[8] Nasza ludzka wolność nie sprowadza się więc po prostu do wolności wyboru i wolności decydowania, czyli do liberum arbitrium. Jest ona ściśle związana z naszym wzrastaniem ku dobru, podobnie jak każdy nasz moralny upadek rodzi w nas poczucie zniewolenia.


[5] J. Tischner, Polski Młyn, Inst. Wydawniczy Księży Marianów „Nasza Przeszłość”, Kraków 1991, s. 211

[6] J. Tischner, W krainie schorowanej wyobraźni, Wyd. Znak, Kraków, 1998 s. 173

[7] J. Tischner, Ksiądz na manowcach, wyd. cyt., s. 271-2

[8] J. Tischner, J. Żakowski, Tischner czyta Katechizm, wyd. cyt. s. 124. Por. również: „Absolutne jest to, że Bóg do nas mówi, i to, że jest dobry – to jest absolutne dobro – że każe nam wchodzić coraz wyżej i wyżej. A to, co akurat widzisz, co potrafisz zobaczyć i jak to zobaczysz, zależy od tego, na który poziom wszedłeś.” (Tamże, s. 38-9)



1 2 3 4 
 

Aktualności | Instytut | Archiwum | Bibliografia | Artykuły | Książki | Biuletyn | Kontakt | Thinking in Values | Mapa serwisu

Created by DoubleDot