Artykuły
Prawda i wolność w myśli ks. Józefa Tischnera
Kiedy w głowach zakażonych politycznym myśleniem katolików, narodziła się idea ustawowego zapisu o obowiązku przestrzegania wartości chrześcijańskich, Tischner gwałtownie zaprotestował, bo przecież pomysł, żeby państwo swą siłą zaprowadzało najwyższe wartości, które wymagają ze strony człowieka największej wolności – to absurd, który może wprawdzie wymusić określone zewnętrzne zachowania, ale na pewno nie przekona nikogo, by owe wartości w swym wnętrzu uznał swoje. Jednym słowem, jest to najlepszy pomysł na powszechną hipokryzję. W artykule: „Spory przed znakiem drogowym” czytamy: „Oto dokonuje się jakiś gwałt na wartościach: czyniąc wartość przedmiotem nakazu, odrywa się ją od doświadczenia wolności. Odtąd nie ma już tego: „jeżeli chcesz”. Pozostaje „musisz”. (...) Dzieje się coś niepokojącego: człowieka, który kiedyś, w trudnych czasach, w kościele przeżywał wolność, wyprowadza się z tego kościoła i proponuje mu inne przeżycie wolności; być wolnym znaczy dostosować się. (...) Czy naszym celem ma być wiara tych, o których powiedziano, że są jak „groby pobielane”? [16]
Warto przy okazji wspomnieć o pracach Tischnera, w których analizował zjawisko integryzmu jako postawę, która obawiając się wolności pragnie budować wspólnotę religijną nie na fundamencie dobra, lecz posłuszeństwa wobec władzy i raz na zawsze ustalonego porządku. „Główny błąd ruchu integrystycznego polegał na tym, że czynił on z wiary religijnej środek do zdobycia władzy politycznej. (...) Przeciwnik polityczny stawał się przeciwnikiem religijnym – „poganinem”, lub co najmniej „gorszym katolikiem” Podziały polityczne wtargnęły do wnętrza Kościoła. Język dialogu przemienił się w język podejrzeń, oskarżeń i demaskacji.”[17]
Te wszystkie artykuły, gdzie Tischner ukazywał i analizował niebezpieczeństwo skażenia najgłębszych międzyludzkich relacji przez namiętności związane z porządkiem władzy, na trwałe wzbogaciły nasze myślenie o religii i Kościele, o dobru i wolności, i nadal pozostają ważnym depozytem, do którego nie raz przyjdzie nam jeszcze się odwołać. Natomiast, inaczej ma się sprawa z tekstami, w których ks. Tischner odnosił się bezpośrednio do logiki porządku politycznego. Tu jego przenikliwość okazała się znacznie mniejsza. Niefrasobliwe posługując się słowami „demokratyczny” i „liberalny”, używając wymiennie takich terminów, jak demokracja, republika, państwo prawa, uczestniczył w chaosie pojęciowym panującym w dziedzinie refleksji nad polityką. Zarzut ten o tyle jednak trudno traktować jako bardzo poważny, o ile w dziedzinie politycznej ks. Tischner nie był samodzielnym i twórczym myślicielem, lecz korzystał, czasem dość bezkrytycznie, z dorobku innych intelektualistów, którzy z owym pojęciowym chaosem sami nie potrafili sobie poradzić.
1 2 3 4
|